Wpisy archiwalne w miesiącu
Czerwiec, 2008
| Dystans całkowity: | 1458.50 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 43:51 |
| Średnia prędkość: | 21.13 km/h |
| Liczba aktywności: | 26 |
| Średnio na aktywność: | 56.10 km i 3h 39m |
| Więcej statystyk | |
Shipley - Baildon - Eldwick
Sobota, 7 czerwca 2008Kategoria 2) 50 - 100
| Km: | 86.90 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 04:19 | km/h: | 20.13 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Shipley - Baildon - Eldwick - Silsden - Ilkley - Askwith - Blubberhouses - Otley - Shipley
Kolejne gorki zaliczone. Jakos ciezko mi sie dzis jechalo, chyba powoli mam juz dosc tych gorek
Kolejne gorki zaliczone. Jakos ciezko mi sie dzis jechalo, chyba powoli mam juz dosc tych gorek
Piątek, 6 czerwca 2008
| Km: | 13.30 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Shipley - Bradford - Thornton
Czwartek, 5 czerwca 2008Kategoria 2) 50 - 100
| Km: | 65.21 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:13 | km/h: | 20.27 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Shipley - Bradford - Thornton - Oxenhope - Haworth - Steeton - Silsden - Ilkley - Otley - Shipley
Dzisiaj troche inna trasa ale rownie pagorkowata jak wczoraj. W polowie drogi znalazlem ladne oczko wodne i wiele ptactwa, sympatyczne miejsce do relaksacji. Potem wpadlem na okropna chmure burzowa ale udalo mi sie minac ja bokiem, zaledwie kilka ciezkich kropel na mnie wpadlo :)



Dzisiaj troche inna trasa ale rownie pagorkowata jak wczoraj. W polowie drogi znalazlem ladne oczko wodne i wiele ptactwa, sympatyczne miejsce do relaksacji. Potem wpadlem na okropna chmure burzowa ale udalo mi sie minac ja bokiem, zaledwie kilka ciezkich kropel na mnie wpadlo :)



Shipley - Bradford (praca)
Środa, 4 czerwca 2008Kategoria 2) 50 - 100
| Km: | 57.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:04 | km/h: | 18.59 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Shipley - Bradford (praca) - Thornton - Oxenhope - Hebden Bridge - Mixenden - Queensbury - Bradford - Shipley
Po pracy przejazdzka do Hebden Bridge. Po drodze wiele wzniesien (najwyzsze 450m npm). W Hebden Bridge spedzilem chyba z pol godziny opalajac sie na laweczce, tak ladnie sloneczko przygrzewalo. Potem ruszylem nowa, nieznana trasa i wpadlem na kolejne gorki, ktore daly mi sie we znaki. Jednak widoczki ze szczytow wynagradzaly wszystko. Powoli ze sprintera przeradzam sie w gorala :) Dzis suma przewyzszen to prawie 2km na przestrzeni 57km, wiec troche duzo.
Zastanawiam sie czy nie wziac udzialu w wyscigu otwartym dla zawodowcow i amatorow ktory odbedzie sie 15 czerwca. Nazywa sie The pain of the Pennines, nazwa mowi sama za siebie, masakryczne podjazdy i zjazdy na calej trasie, musze jeszcze to przemyslec czy warto mi tam sie pchac zeby sie wstydu najesc ;)
Niestety jest tez nieciekawa wiadomosc. Moj Garmin Vista sie schrzanil i nie potrafi zlokalizowac satelit. I najprawdopodobniej nie zdaze go naprawic lub wymienic do wyjazdu do Szkocji. Bede musial polegac na innym Garminie, ktorego zywotnosc baterii to niestety tylko ok. 10h i obawiam sie ze niestety nie zawsze bede mial slad satelitarny ze wszystkich etapow :(
Dobrze ze chociaz Nokia Navigator mnie nie zawodzi, jak do tej pory strasznie jestem z niej zadowolony, nawigacje ma 100 razy lepsza od Garmina.
Ponizej statystyki i kilka zdjec z trasy


Po pracy przejazdzka do Hebden Bridge. Po drodze wiele wzniesien (najwyzsze 450m npm). W Hebden Bridge spedzilem chyba z pol godziny opalajac sie na laweczce, tak ladnie sloneczko przygrzewalo. Potem ruszylem nowa, nieznana trasa i wpadlem na kolejne gorki, ktore daly mi sie we znaki. Jednak widoczki ze szczytow wynagradzaly wszystko. Powoli ze sprintera przeradzam sie w gorala :) Dzis suma przewyzszen to prawie 2km na przestrzeni 57km, wiec troche duzo.
Zastanawiam sie czy nie wziac udzialu w wyscigu otwartym dla zawodowcow i amatorow ktory odbedzie sie 15 czerwca. Nazywa sie The pain of the Pennines, nazwa mowi sama za siebie, masakryczne podjazdy i zjazdy na calej trasie, musze jeszcze to przemyslec czy warto mi tam sie pchac zeby sie wstydu najesc ;)
Niestety jest tez nieciekawa wiadomosc. Moj Garmin Vista sie schrzanil i nie potrafi zlokalizowac satelit. I najprawdopodobniej nie zdaze go naprawic lub wymienic do wyjazdu do Szkocji. Bede musial polegac na innym Garminie, ktorego zywotnosc baterii to niestety tylko ok. 10h i obawiam sie ze niestety nie zawsze bede mial slad satelitarny ze wszystkich etapow :(
Dobrze ze chociaz Nokia Navigator mnie nie zawodzi, jak do tej pory strasznie jestem z niej zadowolony, nawigacje ma 100 razy lepsza od Garmina.
Ponizej statystyki i kilka zdjec z trasy


Wtorek, 3 czerwca 2008
| Km: | 13.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Poniedziałek, 2 czerwca 2008
| Km: | 9.10 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||







