Wpisy archiwalne w miesiącu
Maj, 2008
| Dystans całkowity: | 1297.95 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 40:04 |
| Średnia prędkość: | 21.63 km/h |
| Liczba aktywności: | 26 |
| Średnio na aktywność: | 49.92 km i 4h 00m |
| Więcej statystyk | |
Zyciowka! No to mam maly rekordzik
Sobota, 31 maja 2008Kategoria 5) 200 < ...
| Km: | 209.36 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 08:16 | km/h: | 25.33 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Zyciowka! No to mam maly rekordzik :) Co prawda kiedys przejechalem juz okolo 200 km w ciagu dnia, ale bylo to baardzo dawno. Tak wiec to jest od dzisiaj moj oficjalny rekord. I to z jaka srednia! Mam sie z czego cieszyc bo taka srednia w normalnych (czyt. gorzystych) warunkach jest dla mnie nieosiagalna. Rekord nie jest przypadkowy, jestem w trakcie przygotowan do podboju Szkocji a to kolejny z etapow do osiagniecia wysokiej formy. Chyba zaryzykuje stwierdzenie, ze wlasnie jestem juz w zyciowej formie. Trase wybralem sobie plaska czyli do Yorku, a ze nie ma wiecej plaskich tras to obrocilem dwa razy :) Moze kiedys uda sie 3 rundki zrobic ale chyba jeszcze nie teraz. Pogoda wymarzona na taka jazde, nie za zimno i nie za cieplo chociaz slonko czasem niezle grzalo, w efekcie jestem troche nierownomiernie opalony :)
Trasa: Shipley - Otley - York - Otley - York - Ilkley - Otley - Shipley


Statystyki poza oficjalnymi to:
- 2 kapcie
- 2 snickersy
- 3.7 l plynow
Trasa: Shipley - Otley - York - Otley - York - Ilkley - Otley - Shipley


Statystyki poza oficjalnymi to:
- 2 kapcie
- 2 snickersy
- 3.7 l plynow
Piątek, 30 maja 2008
| Km: | 9.10 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Czwartek, 29 maja 2008
| Km: | 9.10 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Środa, 28 maja 2008
| Km: | 9.10 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Wtorek, 27 maja 2008
| Km: | 9.10 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Bridlington - York - Shipley
Poniedziałek, 26 maja 2008Kategoria 3) 100 - 150
| Km: | 128.50 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Bridlington - York - Shipley
No i czas na powrot. Rano ponownie przywitalo mnie sloneczko za oknem, zapowiadal sie kolejny piekny dzien. Z aura mialem niezlego farta. Zapowiedzi z deszczem sie nie sprawdzily i przez cala wyprawe nie spadla na mnie ani jedna kropla deszczu. Za to we wtorek i w srode padalo caly czas. A pierwotnie chcialem wracac we wtorek tylko mi w pracy urlopu nie dali :)
Po sniadaniu identycznym jak dzien wczesniej, spakowaniu i pozegnaniu z gospodarzami wyruszylem jeszcze ostatni raz pooddychac swieza morska bryza. Kilka zdjec i czas wracac. Jechalo mi sie super. Plaskie tereny a potem ta gorka, ktora juz duzo latwiej pokonalem bo byl znacznie lagodniejszy podjazd. Srednia na trasie 23km/h z przyczepka, po 2 dniach ciezkich jazd. Nie spodziewalem sie ze jeszcze bede mial tyle energii. W Shipley bylem przed 18.00.


Podsumowujac, wycieczka jak najbardziej udana, przyjechalem zmeczony ale zadowolony z osiagnietego rezultatu. Ponizej podsumowanie wycieczki z GPS oraz kilka fotek
Pozdrawiam wszystkich, ktorzy zaszczycili mnie swoja obecnoscia i przebrneli przez te wypociny i zdjecia ;)

Bridlington ponownie:
No i czas na powrot. Rano ponownie przywitalo mnie sloneczko za oknem, zapowiadal sie kolejny piekny dzien. Z aura mialem niezlego farta. Zapowiedzi z deszczem sie nie sprawdzily i przez cala wyprawe nie spadla na mnie ani jedna kropla deszczu. Za to we wtorek i w srode padalo caly czas. A pierwotnie chcialem wracac we wtorek tylko mi w pracy urlopu nie dali :)
Po sniadaniu identycznym jak dzien wczesniej, spakowaniu i pozegnaniu z gospodarzami wyruszylem jeszcze ostatni raz pooddychac swieza morska bryza. Kilka zdjec i czas wracac. Jechalo mi sie super. Plaskie tereny a potem ta gorka, ktora juz duzo latwiej pokonalem bo byl znacznie lagodniejszy podjazd. Srednia na trasie 23km/h z przyczepka, po 2 dniach ciezkich jazd. Nie spodziewalem sie ze jeszcze bede mial tyle energii. W Shipley bylem przed 18.00.


Podsumowujac, wycieczka jak najbardziej udana, przyjechalem zmeczony ale zadowolony z osiagnietego rezultatu. Ponizej podsumowanie wycieczki z GPS oraz kilka fotek
Pozdrawiam wszystkich, ktorzy zaszczycili mnie swoja obecnoscia i przebrneli przez te wypociny i zdjecia ;)

Bridlington ponownie:
Bridlington - Flamborough - Bempton
Niedziela, 25 maja 2008Kategoria 4) 150 - 200
| Km: | 151.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Bridlington - Flamborough - Bempton - Reighton Gap - Filey - Scarborough - Robin Hood's Bay - Scarborough - Bridlington
Pobudka o godz. 8.00, nastepnie sniadanko przygotowane przez gospodarzy czyli full English breakfast (2 kielbaski, fasolka, tosty, jajko na miekko, boczek i smazony pomidor, czyli niezbyt smacznie ale za to kalorycznie). Po sniadaniu przygotowanie do wycieczki, ustawienie planu podrozy w GPS, zaopatrzenie w banany, winogrona, mandarynki, snickersy i 2.5 litra napojow. Plan byl taki by przemieszczac sie wzdluz wybrzeza na polnoc az do Whitby zagladajac po drodze do wszystkich ciekawszych zatoczek. Jak sie okazalo do Whitby jednak nie dojechalem, ale niewiele zabraklo. Za duzo postojow po drodze i czasu troche zabraklo.
Pierwszy etap wycieczki to Flamborough czyli bardzo malowniczy polwysep na polnocny wschod od Bridlington. Tak pieknych klifow jak tam to w zyciu nie widzialem (no moze poza Beachy Head niedaleko Eastbourne na poludniu Anglii). Chwile potem widzialem chyba jeszcze piekniejsze klify w Bempton. Miesci sie tam park krajobrazowy a klify robia imponujace wrazenie. Mam nadzieje ze widac to na zdjeciach, chociaz nie oddadza one tego co w rzeczywistosci. Tam mi zeszlo troche czasu bo klifow bylo duzo a ja zawsze chce zobaczyc jak najwiecej, taka juz moja natura podroznika :D
Nastepny etap to kolejna zatoczka Reighton Gap. Co mnie zaskoczylo to piekny camping, takiego duzego tez w zyciu nie widzialem chociaz potem okazalo sie ze widzialem jeszcze wiekszy. Kilka fotek, powrot do glownej trasy i dalsza jazda. Chwile potem natknalem sie wlasnie na ten wiekszy camping. Polozony tuz nad morzem ogromny kompleks wypoczynkowy z setkami kampingow i z ogromnym placem zabaw dla dzieci. Male miasteczko cempingowe z rozbudowana siecia drog, alei, sciezek i placow rozrywki. Troche za dlugo tam marudzilem i potem czasu na Whitby zabraklo, ale moze nastepnym razem sie uda.
Kolejny cel to Filey, potem Scarborough gdzie tlumy turystow byly takie ze ledwo przejechalem przez centrum. Piekna pogoda dopisywala aczkolwiek strasznie wialo i jak sie pozniej okazalo spalilem sie na nogach, rekach i nosie.
Ze Scarborough dalej na polnoc w kierunku Robin Hood's Bay. Wjechalem w park krajobrazowy gdzie glowna i jedyna atrakcja sa wrzosowiska, nawet ciekawy widok. Przed Robin Hood's Bay mialem dosyc lagodny podjazd natomiast ostry zjazd - nachylenie 25%. Po zjezdzie i chwilowym odpoczynku stwierdzilem ze juz za pozno na Whitby. Mialem juz w tym momencie 90km w nogach i wolalem za bardzo nie kombinowac.
Robin Hood's Bay jest wielka atrakcja turystyczna z pieknym miasteczkiem wbudowanym w klify. Kiedys byla to osada rybacka, teraz oczywiscie zyje z turystow. Ciekawostka jest zjazd glowna droga az nad samo morze. Nachylenie wynosi az 30% i nie odwazylem sie tam zjechac bo potem pewnie bym nie wjechal, a jeszcze czekala mnie wspinaczka pod gorke z ktorej zjezdzalem niedawno. Jako ze czas mnie juz gonil wsiadlem na rower i ruszylem w podroz powrotna. Gorka byla duzym wyzwaniem wiec w polowie musialem sie zatrzymac i odpoczac. Musze tez dodac, ze akurat trafilem na mgle ktora nie nastrajala mnie optymistycznie, ale jakos dalem rade. Potem juz powrot do Bridlington bez wiekszych postojow. W sumie przejechalem okolo 151 km, niestety GPS wlaczylem po okolo 6km od rozpoczecia podrozy wiec na wykresie jest troche mniej niz w rzeczywistosci.


A teraz zdjecia:
Bridlington:

Flamborough



Bempton Cliffs:

gdzies w trasie...

Primrose Valley - Camping:


inny camping:

Scarborough:
North Yorkshire

ponownie Scarborough, tym razem spowite mgla
Pobudka o godz. 8.00, nastepnie sniadanko przygotowane przez gospodarzy czyli full English breakfast (2 kielbaski, fasolka, tosty, jajko na miekko, boczek i smazony pomidor, czyli niezbyt smacznie ale za to kalorycznie). Po sniadaniu przygotowanie do wycieczki, ustawienie planu podrozy w GPS, zaopatrzenie w banany, winogrona, mandarynki, snickersy i 2.5 litra napojow. Plan byl taki by przemieszczac sie wzdluz wybrzeza na polnoc az do Whitby zagladajac po drodze do wszystkich ciekawszych zatoczek. Jak sie okazalo do Whitby jednak nie dojechalem, ale niewiele zabraklo. Za duzo postojow po drodze i czasu troche zabraklo.
Pierwszy etap wycieczki to Flamborough czyli bardzo malowniczy polwysep na polnocny wschod od Bridlington. Tak pieknych klifow jak tam to w zyciu nie widzialem (no moze poza Beachy Head niedaleko Eastbourne na poludniu Anglii). Chwile potem widzialem chyba jeszcze piekniejsze klify w Bempton. Miesci sie tam park krajobrazowy a klify robia imponujace wrazenie. Mam nadzieje ze widac to na zdjeciach, chociaz nie oddadza one tego co w rzeczywistosci. Tam mi zeszlo troche czasu bo klifow bylo duzo a ja zawsze chce zobaczyc jak najwiecej, taka juz moja natura podroznika :D
Nastepny etap to kolejna zatoczka Reighton Gap. Co mnie zaskoczylo to piekny camping, takiego duzego tez w zyciu nie widzialem chociaz potem okazalo sie ze widzialem jeszcze wiekszy. Kilka fotek, powrot do glownej trasy i dalsza jazda. Chwile potem natknalem sie wlasnie na ten wiekszy camping. Polozony tuz nad morzem ogromny kompleks wypoczynkowy z setkami kampingow i z ogromnym placem zabaw dla dzieci. Male miasteczko cempingowe z rozbudowana siecia drog, alei, sciezek i placow rozrywki. Troche za dlugo tam marudzilem i potem czasu na Whitby zabraklo, ale moze nastepnym razem sie uda.
Kolejny cel to Filey, potem Scarborough gdzie tlumy turystow byly takie ze ledwo przejechalem przez centrum. Piekna pogoda dopisywala aczkolwiek strasznie wialo i jak sie pozniej okazalo spalilem sie na nogach, rekach i nosie.
Ze Scarborough dalej na polnoc w kierunku Robin Hood's Bay. Wjechalem w park krajobrazowy gdzie glowna i jedyna atrakcja sa wrzosowiska, nawet ciekawy widok. Przed Robin Hood's Bay mialem dosyc lagodny podjazd natomiast ostry zjazd - nachylenie 25%. Po zjezdzie i chwilowym odpoczynku stwierdzilem ze juz za pozno na Whitby. Mialem juz w tym momencie 90km w nogach i wolalem za bardzo nie kombinowac.
Robin Hood's Bay jest wielka atrakcja turystyczna z pieknym miasteczkiem wbudowanym w klify. Kiedys byla to osada rybacka, teraz oczywiscie zyje z turystow. Ciekawostka jest zjazd glowna droga az nad samo morze. Nachylenie wynosi az 30% i nie odwazylem sie tam zjechac bo potem pewnie bym nie wjechal, a jeszcze czekala mnie wspinaczka pod gorke z ktorej zjezdzalem niedawno. Jako ze czas mnie juz gonil wsiadlem na rower i ruszylem w podroz powrotna. Gorka byla duzym wyzwaniem wiec w polowie musialem sie zatrzymac i odpoczac. Musze tez dodac, ze akurat trafilem na mgle ktora nie nastrajala mnie optymistycznie, ale jakos dalem rade. Potem juz powrot do Bridlington bez wiekszych postojow. W sumie przejechalem okolo 151 km, niestety GPS wlaczylem po okolo 6km od rozpoczecia podrozy wiec na wykresie jest troche mniej niz w rzeczywistosci.


A teraz zdjecia:
Bridlington:

Flamborough



Bempton Cliffs:

gdzies w trasie...

Primrose Valley - Camping:


inny camping:

Scarborough:
North Yorkshire

ponownie Scarborough, tym razem spowite mgla
Shipley - York - Bridlington
Sobota, 24 maja 2008Kategoria 3) 100 - 150
| Km: | 128.50 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 06:27 | km/h: | 19.92 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Shipley - York - Bridlington
Dzien 24 maja 2008 roku na dlugo zapadnie w mej pamieci. A mianowicie:
- pierwszy raz w 63-letniej historii Piast awansowal do ekstraklasy - jupi!!!
- pierwszy raz w 104-letniej historii Hull awansowalo do Premiership
- pierwszy raz wybralem sie na wycieczke rowerowa, wielodniowa
- pierwszy raz jechalem z przyczepka
- pierwszy raz odwiedzilem Bridlington :)
Byc moze zastanawiacie sie co na tej liscie robi Hull... Otoz wyjasniam. Zwyciestwo Hull w meczu rozegranym z Bristol na stadionie Wembley dnia 24.05.08 przy 86tys widowni zapewnil weteran a jednoczesnie wychowanek klubu i legenda Hull - Dean Windass. Otoz gral on przez pewien czas w klubie Bradford City i mialem przyjemnosc ogladac go w az dwoch meczach. Jest typem boiskowego twardziela i na takiego rowniez wyglada.
A teraz do rzeczy. Moja pierwsza wielodniowa wycieczka miala miejsce w dlugi majowy weekend i byla jednym z etapow przygotowan do mojej zyciowej wyprawy do Szkocji, ktora zbliza sie juz wielkimi krokami. Testowalem nie tylko przyczepke ale rowniez i wlasne mozliwosci. Mysle ze wyprawa zakonczyla sie sukcesem bo przejechalem ponad 400km w 3 dni w tym prawie 260km z przyczepka. Srednia predkosc tez niezla - okolo 21km/h. Wrocilem z wyprawy zmeczony ale zadowolony z efektow. Zwiedzilem nowe miejsca, zobaczylem nowe tereny, zrobilem niezle foty i do tego aura byla sprzyjajaca mimo deszczowych zapowiedzi.
Wyjechalem rano okolo 9.30 z Shipley by dotrzec do Yorku jakies 3h pozniej. W yorku oczywiscie przystanek na podziwianie katedry i jakichs grajkow i tancerzy. Dwoch z nich po wystepie do mnie podeszlo, jeden bardzo przygladal sie mojej przyczepce a drugi poprosil o zdjecie :) Oczywiscie sie zgodzilem i korzystajac z okazji poprosilem by zrobil tez moim aparatem (zdjecie ponizej). Po wymianie kilku zdan z tymi sympatycznymi panami udalem sie w dalsza podroz. Musze tu od razu dodac, ze bardzo pomocnym w trakcie calej wyprawy byl moj GPS ktory kierowal mnie dokladnie do celu co zaoszczedzilo mi wiele czasu w poszukiwaniu wlasciwych drog :)
Kilkanascie km za Yorkiem trafilem na niesamowita gorke i to byl przedsmak tego co bedzie mnie czekac w Szkocji. Stopien nachylenia to minimum 20% i w pewnym momencie musialem zejsc z roweru i popchnac go troche w gore, holowanie przyczepki pod taka gorke wymaga konskiej energii :) Gorke ta juz widzialem z daleka i jest uwidoczniona na zdjeciu. Po wjechaniu na nia mialem juz z gorki ;) az do samego morza. Po drodze zmienilem troche trase, skrecilem z glownej drogi w scenic route i przejezdzalem przez fajne tereny, lasy, pola. Zdjecia oczywiscie tez robilem.
Po dojechaniu do Bridlington zameldowalem sie w zarezerwowanym wczesniej b&b rozpakowalem, wzialem odswierzajacy prysznic i wyruszylem w miasto. Nie jest za duze wiec znalazlem Tesco i zrobilem odpowiednie zakupy na nastepny dzien. W miedzyczasie dowiedzialem sie ze moj Piast awansowal do ekstraklasy dzieki zwyciestwu w ostatniej kolejce i niesamowitemu zbiegowi okolicznosci w inncyh meczach. Potem jeszcze w TV ogladnalem skroty z meczu Hull - Bristol i grzecznie udalem sie w objecia Morfeusza...


A tutaj ta gorka

gdzies w scenic route...

Bridlington ----->>>>> widok z pokoju na morze :)


Dzien 24 maja 2008 roku na dlugo zapadnie w mej pamieci. A mianowicie:
- pierwszy raz w 63-letniej historii Piast awansowal do ekstraklasy - jupi!!!
- pierwszy raz w 104-letniej historii Hull awansowalo do Premiership
- pierwszy raz wybralem sie na wycieczke rowerowa, wielodniowa
- pierwszy raz jechalem z przyczepka
- pierwszy raz odwiedzilem Bridlington :)
Byc moze zastanawiacie sie co na tej liscie robi Hull... Otoz wyjasniam. Zwyciestwo Hull w meczu rozegranym z Bristol na stadionie Wembley dnia 24.05.08 przy 86tys widowni zapewnil weteran a jednoczesnie wychowanek klubu i legenda Hull - Dean Windass. Otoz gral on przez pewien czas w klubie Bradford City i mialem przyjemnosc ogladac go w az dwoch meczach. Jest typem boiskowego twardziela i na takiego rowniez wyglada.
A teraz do rzeczy. Moja pierwsza wielodniowa wycieczka miala miejsce w dlugi majowy weekend i byla jednym z etapow przygotowan do mojej zyciowej wyprawy do Szkocji, ktora zbliza sie juz wielkimi krokami. Testowalem nie tylko przyczepke ale rowniez i wlasne mozliwosci. Mysle ze wyprawa zakonczyla sie sukcesem bo przejechalem ponad 400km w 3 dni w tym prawie 260km z przyczepka. Srednia predkosc tez niezla - okolo 21km/h. Wrocilem z wyprawy zmeczony ale zadowolony z efektow. Zwiedzilem nowe miejsca, zobaczylem nowe tereny, zrobilem niezle foty i do tego aura byla sprzyjajaca mimo deszczowych zapowiedzi.
Wyjechalem rano okolo 9.30 z Shipley by dotrzec do Yorku jakies 3h pozniej. W yorku oczywiscie przystanek na podziwianie katedry i jakichs grajkow i tancerzy. Dwoch z nich po wystepie do mnie podeszlo, jeden bardzo przygladal sie mojej przyczepce a drugi poprosil o zdjecie :) Oczywiscie sie zgodzilem i korzystajac z okazji poprosilem by zrobil tez moim aparatem (zdjecie ponizej). Po wymianie kilku zdan z tymi sympatycznymi panami udalem sie w dalsza podroz. Musze tu od razu dodac, ze bardzo pomocnym w trakcie calej wyprawy byl moj GPS ktory kierowal mnie dokladnie do celu co zaoszczedzilo mi wiele czasu w poszukiwaniu wlasciwych drog :)
Kilkanascie km za Yorkiem trafilem na niesamowita gorke i to byl przedsmak tego co bedzie mnie czekac w Szkocji. Stopien nachylenia to minimum 20% i w pewnym momencie musialem zejsc z roweru i popchnac go troche w gore, holowanie przyczepki pod taka gorke wymaga konskiej energii :) Gorke ta juz widzialem z daleka i jest uwidoczniona na zdjeciu. Po wjechaniu na nia mialem juz z gorki ;) az do samego morza. Po drodze zmienilem troche trase, skrecilem z glownej drogi w scenic route i przejezdzalem przez fajne tereny, lasy, pola. Zdjecia oczywiscie tez robilem.
Po dojechaniu do Bridlington zameldowalem sie w zarezerwowanym wczesniej b&b rozpakowalem, wzialem odswierzajacy prysznic i wyruszylem w miasto. Nie jest za duze wiec znalazlem Tesco i zrobilem odpowiednie zakupy na nastepny dzien. W miedzyczasie dowiedzialem sie ze moj Piast awansowal do ekstraklasy dzieki zwyciestwu w ostatniej kolejce i niesamowitemu zbiegowi okolicznosci w inncyh meczach. Potem jeszcze w TV ogladnalem skroty z meczu Hull - Bristol i grzecznie udalem sie w objecia Morfeusza...


A tutaj ta gorka

gdzies w scenic route...

Bridlington ----->>>>> widok z pokoju na morze :)


Piątek, 23 maja 2008
| Km: | 14.50 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Shipley - Bradford (praca)
Czwartek, 22 maja 2008Kategoria 2) 50 - 100
| Km: | 64.98 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 03:20 | km/h: | 19.49 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Shipley - Bradford (praca) - Thornton - Denholme - Oxenhope - Haworth - Oakworth - Laycock - Steeton - Silsden - Ilkley - Askwith - Otley - Guiseley - Shipley
W sobote jade nad morze a konkretnie do Bridlington na wschodnim wybrzezu. Do celu mam 125 km, jade przez York wiec trase znam, a dalej to juz GPS mnie zaprowadzi. W niedziele uderzam wzdluz wybrzeza do Scarborough, Robin Hood's Bay i Whitby a jak sie uda to jeszcze dalej na polnoc, z tym ze musze wrocic do Bridlington tego samego dnia bo mam tam nocleg. A w poniedzialek wracam ale troche dluzsza trasa przez miejscowosci Pickerington, Helmsley i Thirsk, sa tam ladne zameczki wiec moze uda sie cos sfocic. Relacje pewnie we wtorek :) Ta wycieczka to w ramach wyprawy do Szkocji jako jeden z etapow przygotowan. Bede testowal przyczepke ExtraWheel ktora niedawno do mnie dotarla :)

Znowu gorki :)

A tak mniej wiecej bedzie przebiegac moja trasa:
- sobota: Shipley - York - Bridlington, ok. 125km

- niedziela: Bridlington - Scarborough - Robin Hood's Bay - Whitby - Scarborough - Bridlington, ok 120km

- poniedzialek: Bridlington - Pickering - Helmsley - Thirsk - Ripon - Harrogate - Shipley, okolo 170km
W sobote jade nad morze a konkretnie do Bridlington na wschodnim wybrzezu. Do celu mam 125 km, jade przez York wiec trase znam, a dalej to juz GPS mnie zaprowadzi. W niedziele uderzam wzdluz wybrzeza do Scarborough, Robin Hood's Bay i Whitby a jak sie uda to jeszcze dalej na polnoc, z tym ze musze wrocic do Bridlington tego samego dnia bo mam tam nocleg. A w poniedzialek wracam ale troche dluzsza trasa przez miejscowosci Pickerington, Helmsley i Thirsk, sa tam ladne zameczki wiec moze uda sie cos sfocic. Relacje pewnie we wtorek :) Ta wycieczka to w ramach wyprawy do Szkocji jako jeden z etapow przygotowan. Bede testowal przyczepke ExtraWheel ktora niedawno do mnie dotarla :)

Znowu gorki :)

A tak mniej wiecej bedzie przebiegac moja trasa:
- sobota: Shipley - York - Bridlington, ok. 125km

- niedziela: Bridlington - Scarborough - Robin Hood's Bay - Whitby - Scarborough - Bridlington, ok 120km

- poniedzialek: Bridlington - Pickering - Helmsley - Thirsk - Ripon - Harrogate - Shipley, okolo 170km







