Wpisy archiwalne w miesiącu
Październik, 2008
| Dystans całkowity: | 1113.31 km (w terenie 0.00 km; 0.00%) |
| Czas w ruchu: | 50:28 |
| Średnia prędkość: | 21.57 km/h |
| Liczba aktywności: | 12 |
| Średnio na aktywność: | 92.78 km i 5h 02m |
| Więcej statystyk | |
Shipley - York - Shipley
Piątek, 3 października 2008Kategoria 3) 100 - 150
| Km: | 114.06 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 05:30 | km/h: | 20.74 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Shipley - York - Shipley
Sloneczko zachecalo dzis do wskoczenia na bajka co tez uczynilem. Niestety owo sloneczko nie ma juz poweru z lata wiec zimno bylo jak skurczybyk - srednia temp. 8.4 st C. Mialem polpaczaste rekawiczki oraz nie wzialem ochraniaczy na stopy - w efekcie zmarzlem okrutnie. Zima za pasem :(
Sloneczko zachecalo dzis do wskoczenia na bajka co tez uczynilem. Niestety owo sloneczko nie ma juz poweru z lata wiec zimno bylo jak skurczybyk - srednia temp. 8.4 st C. Mialem polpaczaste rekawiczki oraz nie wzialem ochraniaczy na stopy - w efekcie zmarzlem okrutnie. Zima za pasem :(
Shipley - Guiseley - Shipley
Środa, 1 października 2008
| Km: | 15.00 | Km teren: | 0.00 | Czas: | km/h: | ||
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Shipley - Guiseley - Shipley
W planie dzis byla tradycyjna przejazdzka do Yorku, standard, 115km w okolo 5h. Niestety jak pech to pech. Od rana byla zmienna pogoda, ale liczylem ze uda mi sie "wstrzelic" w okres wzglednej ciszy. Nic z tego - 7 km od domu zlapala mnie straszna ulewa i niestety postoj pod wiata nie dawal zadnej gwarancji ze przestanie padac, wiec zmuszony bylem zawrocic. Bylo zimno i mokro a gdy tylko wszedlem do domu... sloneczko wyszlo zza chmr, to sie nazywa szczescie :)
W planie dzis byla tradycyjna przejazdzka do Yorku, standard, 115km w okolo 5h. Niestety jak pech to pech. Od rana byla zmienna pogoda, ale liczylem ze uda mi sie "wstrzelic" w okres wzglednej ciszy. Nic z tego - 7 km od domu zlapala mnie straszna ulewa i niestety postoj pod wiata nie dawal zadnej gwarancji ze przestanie padac, wiec zmuszony bylem zawrocic. Bylo zimno i mokro a gdy tylko wszedlem do domu... sloneczko wyszlo zza chmr, to sie nazywa szczescie :)







