Shipley - York - Bridlington
Sobota, 24 maja 2008Kategoria 3) 100 - 150
Km: 128.50 Km teren: 0.00
Czas: 06:27 km/h: 19.92
Pr. maks.: 0.00 Temperatura:
HRmax: (%) HRavg (%)
Kalorie: kcal Podjazdy: m Rower:
Shipley - York - Bridlington
Dzien 24 maja 2008 roku na dlugo zapadnie w mej pamieci. A mianowicie:
- pierwszy raz w 63-letniej historii Piast awansowal do ekstraklasy - jupi!!!
- pierwszy raz w 104-letniej historii Hull awansowalo do Premiership
- pierwszy raz wybralem sie na wycieczke rowerowa, wielodniowa
- pierwszy raz jechalem z przyczepka
- pierwszy raz odwiedzilem Bridlington :)
Byc moze zastanawiacie sie co na tej liscie robi Hull... Otoz wyjasniam. Zwyciestwo Hull w meczu rozegranym z Bristol na stadionie Wembley dnia 24.05.08 przy 86tys widowni zapewnil weteran a jednoczesnie wychowanek klubu i legenda Hull - Dean Windass. Otoz gral on przez pewien czas w klubie Bradford City i mialem przyjemnosc ogladac go w az dwoch meczach. Jest typem boiskowego twardziela i na takiego rowniez wyglada.
A teraz do rzeczy. Moja pierwsza wielodniowa wycieczka miala miejsce w dlugi majowy weekend i byla jednym z etapow przygotowan do mojej zyciowej wyprawy do Szkocji, ktora zbliza sie juz wielkimi krokami. Testowalem nie tylko przyczepke ale rowniez i wlasne mozliwosci. Mysle ze wyprawa zakonczyla sie sukcesem bo przejechalem ponad 400km w 3 dni w tym prawie 260km z przyczepka. Srednia predkosc tez niezla - okolo 21km/h. Wrocilem z wyprawy zmeczony ale zadowolony z efektow. Zwiedzilem nowe miejsca, zobaczylem nowe tereny, zrobilem niezle foty i do tego aura byla sprzyjajaca mimo deszczowych zapowiedzi.
Wyjechalem rano okolo 9.30 z Shipley by dotrzec do Yorku jakies 3h pozniej. W yorku oczywiscie przystanek na podziwianie katedry i jakichs grajkow i tancerzy. Dwoch z nich po wystepie do mnie podeszlo, jeden bardzo przygladal sie mojej przyczepce a drugi poprosil o zdjecie :) Oczywiscie sie zgodzilem i korzystajac z okazji poprosilem by zrobil tez moim aparatem (zdjecie ponizej). Po wymianie kilku zdan z tymi sympatycznymi panami udalem sie w dalsza podroz. Musze tu od razu dodac, ze bardzo pomocnym w trakcie calej wyprawy byl moj GPS ktory kierowal mnie dokladnie do celu co zaoszczedzilo mi wiele czasu w poszukiwaniu wlasciwych drog :)
Kilkanascie km za Yorkiem trafilem na niesamowita gorke i to byl przedsmak tego co bedzie mnie czekac w Szkocji. Stopien nachylenia to minimum 20% i w pewnym momencie musialem zejsc z roweru i popchnac go troche w gore, holowanie przyczepki pod taka gorke wymaga konskiej energii :) Gorke ta juz widzialem z daleka i jest uwidoczniona na zdjeciu. Po wjechaniu na nia mialem juz z gorki ;) az do samego morza. Po drodze zmienilem troche trase, skrecilem z glownej drogi w scenic route i przejezdzalem przez fajne tereny, lasy, pola. Zdjecia oczywiscie tez robilem.
Po dojechaniu do Bridlington zameldowalem sie w zarezerwowanym wczesniej b&b rozpakowalem, wzialem odswierzajacy prysznic i wyruszylem w miasto. Nie jest za duze wiec znalazlem Tesco i zrobilem odpowiednie zakupy na nastepny dzien. W miedzyczasie dowiedzialem sie ze moj Piast awansowal do ekstraklasy dzieki zwyciestwu w ostatniej kolejce i niesamowitemu zbiegowi okolicznosci w inncyh meczach. Potem jeszcze w TV ogladnalem skroty z meczu Hull - Bristol i grzecznie udalem sie w objecia Morfeusza...


A tutaj ta gorka

gdzies w scenic route...

Bridlington ----->>>>> widok z pokoju na morze :)


| Km: | 128.50 | Km teren: | 0.00 | Czas: | 06:27 | km/h: | 19.92 |
| Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | HRmax: | (%) | HRavg | (%) | |
| Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | |||
Dzien 24 maja 2008 roku na dlugo zapadnie w mej pamieci. A mianowicie:
- pierwszy raz w 63-letniej historii Piast awansowal do ekstraklasy - jupi!!!
- pierwszy raz w 104-letniej historii Hull awansowalo do Premiership
- pierwszy raz wybralem sie na wycieczke rowerowa, wielodniowa
- pierwszy raz jechalem z przyczepka
- pierwszy raz odwiedzilem Bridlington :)
Byc moze zastanawiacie sie co na tej liscie robi Hull... Otoz wyjasniam. Zwyciestwo Hull w meczu rozegranym z Bristol na stadionie Wembley dnia 24.05.08 przy 86tys widowni zapewnil weteran a jednoczesnie wychowanek klubu i legenda Hull - Dean Windass. Otoz gral on przez pewien czas w klubie Bradford City i mialem przyjemnosc ogladac go w az dwoch meczach. Jest typem boiskowego twardziela i na takiego rowniez wyglada.
A teraz do rzeczy. Moja pierwsza wielodniowa wycieczka miala miejsce w dlugi majowy weekend i byla jednym z etapow przygotowan do mojej zyciowej wyprawy do Szkocji, ktora zbliza sie juz wielkimi krokami. Testowalem nie tylko przyczepke ale rowniez i wlasne mozliwosci. Mysle ze wyprawa zakonczyla sie sukcesem bo przejechalem ponad 400km w 3 dni w tym prawie 260km z przyczepka. Srednia predkosc tez niezla - okolo 21km/h. Wrocilem z wyprawy zmeczony ale zadowolony z efektow. Zwiedzilem nowe miejsca, zobaczylem nowe tereny, zrobilem niezle foty i do tego aura byla sprzyjajaca mimo deszczowych zapowiedzi.
Wyjechalem rano okolo 9.30 z Shipley by dotrzec do Yorku jakies 3h pozniej. W yorku oczywiscie przystanek na podziwianie katedry i jakichs grajkow i tancerzy. Dwoch z nich po wystepie do mnie podeszlo, jeden bardzo przygladal sie mojej przyczepce a drugi poprosil o zdjecie :) Oczywiscie sie zgodzilem i korzystajac z okazji poprosilem by zrobil tez moim aparatem (zdjecie ponizej). Po wymianie kilku zdan z tymi sympatycznymi panami udalem sie w dalsza podroz. Musze tu od razu dodac, ze bardzo pomocnym w trakcie calej wyprawy byl moj GPS ktory kierowal mnie dokladnie do celu co zaoszczedzilo mi wiele czasu w poszukiwaniu wlasciwych drog :)
Kilkanascie km za Yorkiem trafilem na niesamowita gorke i to byl przedsmak tego co bedzie mnie czekac w Szkocji. Stopien nachylenia to minimum 20% i w pewnym momencie musialem zejsc z roweru i popchnac go troche w gore, holowanie przyczepki pod taka gorke wymaga konskiej energii :) Gorke ta juz widzialem z daleka i jest uwidoczniona na zdjeciu. Po wjechaniu na nia mialem juz z gorki ;) az do samego morza. Po drodze zmienilem troche trase, skrecilem z glownej drogi w scenic route i przejezdzalem przez fajne tereny, lasy, pola. Zdjecia oczywiscie tez robilem.
Po dojechaniu do Bridlington zameldowalem sie w zarezerwowanym wczesniej b&b rozpakowalem, wzialem odswierzajacy prysznic i wyruszylem w miasto. Nie jest za duze wiec znalazlem Tesco i zrobilem odpowiednie zakupy na nastepny dzien. W miedzyczasie dowiedzialem sie ze moj Piast awansowal do ekstraklasy dzieki zwyciestwu w ostatniej kolejce i niesamowitemu zbiegowi okolicznosci w inncyh meczach. Potem jeszcze w TV ogladnalem skroty z meczu Hull - Bristol i grzecznie udalem sie w objecia Morfeusza...


A tutaj ta gorka

gdzies w scenic route...

Bridlington ----->>>>> widok z pokoju na morze :)









